13: Yokai - Miecz Wikinga

Poświata świtającego słońca otulała polanę, szumiące drzewa rozpyliły słodki zapach sosny, gładząc delikatnie nozdrza Anny, a jej włosy poruszały się delikatnie gdy obserwowała z nadzieją czmychające w istoty.
- Jaki masz plan? - zapytał Cień, który tuż za Anną zniekształcił rzeczywistość. Wiedźma odwróciła głowę w stronę istoty, chwilę obserwowała jak cały świat, który prześwituje przez żywą mgłę faluje. Nagle oczy czarownicy odwróciły się, doznała wizji. Jej nagie ciało zadrżało, pokryło się gęsią skórką, palce zesztywniały wzdłuż ciała, a krew pulsowała w jej wygiętym w łuk ciele unosząc piersi w rytm dygoczących doznań. - Wszystko gra? - dopytał Cień. 
Anna chwile drżała po chwili upadła na kolana, zasłoniła twarz dłońmi dysząc po tantrycznym uniesieniu. Przez dłuższą chwilę milczała. 
- Zadziałałaś jak szklana kula... - odezwała się po chwili łapiąc łapczywie oddech. - Miałam wizję, minęło sporo czasu od ostatniej, idą zmiany.
- Tak wiem, mówi Ci to ziemia, mówi Ci to powietrze i woda. bla bla bla - z nieukrywanym sarkazmem przerwał Cień.
- To akurat mówił Ogień. - uśmiechnęła się pod nosem, wracała do sił. - Czemu nie masz jeszcze imienia? - wyszeptała i spojrzała w cień. - Czerwienisz się. Tego się nie spodziewałam.
- Podobnie jak moi bracia i równe mi współistoty jesteśmy tylko tworzywem. Istniejemy poza świadomością zwykłych, że tak powiem, śmiertelników. Dopiero odpowiednio ukierunkowana energia nadaje nam coś na kształt istoty. Unikam tych energii, nie chciałbym zmienić się w szkaradztwo jakieś, lub w magiczne krzesło. - 
- Boisz się?
- Dlaczego miałbym się bać? Chcesz mnie zmienić w swoje ubranie? 
- Czyżby peszyła Cię moja nagość? - zachichotała Anna.
- Nie, ale to jedyne co przychodzi mi do głowy, a czego miałabyś potrzebować. - Zafalowała radośnie mgła.
- Zaufaj mi. - Wiedźma Zamknęła oczy. Wsunęła lewą dłoń pod powierzchnie runa leśnego, jej palce oplótł zimni piach i mycelium prastarej energii tuląca resztki lasu. Znowu zadrżała. Drugą dłoń wsunęła w mglistą przestrzeń bezkształtnej istoty. Ta zafalowała, zaczęła tańczyć, z niewyraźności istnienia zaczęła nabierać barw jak woda malarza, który moczy pędzel w naczyniu, a płyn w nim wrze odcieniami farb, tworząc kłęby przenikających się barw. Powoli nabierając cielistych kolorów mgła zaczęła opadać na powierzchnie mchu. Z bezkształtu zaczęła odciskać swój ciężar na zielonej powierzchni lasu. Anna cały czas szeptała zaklęcia, każda sylaba chrapliwego języka brzmiała jak melodia, którą każdy zna, a jej tytuł wszyscy zapomnieli. Mgła już całkowicie opadła, a dłoń Anny zawisła nad nowopowstałą istotą. - Chrzczę Cię jako magiczne stringi - 
- cooo? zakrzyczała magiczna istota. - zmieniłaś mnie w gacie? - Anna zaśmiała się głośno.
- Powstań Yokai, nadaje Ci ludzkie imię Aleksandra. - dokończyła Wiedźma trzymając dłoń na głowie klęczącego stworzenia. 
- Ale jesteś nudna, znowu Ludzki Kształt. - Rozległ się głos znad pobliskiej rzeczki, z pluskiem wyskoczyła na brzeg syrena, jej długi ogon wesoło mącił wodę, a lekko zielonkawe ciało połyskiwało na brzegu. Wsparła się ramionami na pobliskim kamieniu, gdy udało jej się na nim usiąść zaczęła palcami przeczesywać kruczoczarne włosy. - Nie no żartuje doceniam kształty, ale potrzebujemy czegoś więcej na to co się zbliża.
- Wszystko się kończy, jak ich piękne pieśni Urszulo. Potrzeba nam każdej świadomej istoty. Mało nas zostało, a ludzie są ślepi.
- To dlaczego kobieta. 
- Negujesz wybory Matki? Tak wybrała, tylko ona ogarnie oręż smoczego ognia, tylko ona odnajdzie Miecz Wikinga. Nie czas na szukanie dziury w całym Zresztą wyskakuj z wody, nie znalazłaś się tu bez powodu. 

Syrena skończyła przeczesywać włosy, wciągnęła długi pierzasty ogon na brzeg, a ten zmienił się w długi tren. Urszula uniosła poły odsłaniając nogi i zarzuciła sukno na siebie i zaczęła oplatać wokół siebie tworząc suknie. Wstała na równe nogi, strzepała z siebie piasek, ułożyła do końca ubranie. - To, co to za misja, bo przez tą całą klatkę mam ochotę zwiedzić świat. 
    Aleksandra nieśmiało kołysząc podniosła się, próbując zrobić krok upadła, a syrena przewróciła oczami, znacząco wskazała dłońmi na Yokai i spojrzała wymownie na Annę, jakby chciała powiedzieć "to nasza tajna broń?"
- Powoli Alex. - szepnęła Wiedźma do noworodka. - Musicie odnaleźć bibliotekarza, który zna wszystkie księgi, ona pomoże Wam odnaleźć miecz. - dodała zwracając się do Syreny, podeszła do niej, zarzuciła ręce wokół jej szyi przyłożyła czoło do jej czoła. Syrena pachniała czystą rzeką, kwiatami nenufarów, wiosennym wiatrem tuż przed deszczem, a wszystko łączyło się z zapachem lasu. Anna poczuła słodki posmak w ustach. - musicie iść. - Przerwała gonitwę myśli.
    Syrena podeszła do blondynki, która pokracznie starała się utrzymać równowagę. - Musimy znaleźć Ci jakieś ubranie, koniec tej naturystycznej imprezy. - szepnęła chwytając Aleksandrę pod ramiona. - musimy Ci wymyślić jakieś backstory, może modelka? Nie stanowczo wyglądasz jak jak gwiazda rocka, tylko po grubej imprezie, zagubiona w świecie bez ubrania, ewidentnie było grubo. Zapewne masz amnezję i wypierasz coś z pamięci.
- Gaduła z Ciebie, jak na istotę spod wody. - wyszeptała zmiennokształtna łapiąc się syreny. 
- Musisz to przyjąć na klatę, dziewczyno. 
- Dziewczyno. hmm... fajnie istnieć. - wyszeptała Aleks.
    Obserwując oddalające się istoty Anna uśmiechnęła się i rzuciła od niechcenia - Szukacie Agaty Zmoje. Ona Was znajdzie pierwsza, narodziny nowej istoty, to na pewno zauważy. Niestety nie tylko ona... - dodała szeptem.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty