Wolfran - Trzecia Siła (Script)
DIALOG 1 (Wolfran link)
Przedszkole, opustoszał
szatnia. Późne popołudnie.
KLARA
/szeptem, do swojego misia/
Misiu,
co z Jurkiem?
Chwila ciszy, świat
zawirował stroboskopem.
MIŚ
A
co ma z nim być?
KLARA
W
co On się wplątał? Co wypuścił?
MIŚ
ONI
tu są i zawsze byli. Patrzą, obserwują i
czają się w mroku. Karmią się
waszym strachem, negatywnymi uczuciami.
Niema ucieczki, bezpiecznego
schronienia, raz wypuszczone
zło, zostaje, karmiąc się nami, owocami
naszych czynów i ich konsekwencjami. Jedyne czego się boją...
KLARA
Czegoś
się boją?
MIŚ
Nie,
oni niczego się nie boją, śmieją się w twarz
postacią z obrazów i świętych figur,
to Wy je stworzyliście,
a nie macie już
siły ICH pokonać.
Z uśmiechem powtarzają
za Wami, modlitwy, poprawiają,
gdy się pomylicie.
KLARA
Sami
stwarzamy swoje piekło, swoje niebo i
pustkę, w której toniemy. Powinniśmy się poddać się?
MIŚ
Nie, na to tylko czekają, WALCZ,
jest jeszcze
nadzieja.
DIALOG 2
Wnętrze.
Korytarz zwykłego trzypokojowego m-4.
Podłoga,
łososiowy gumolit. Lampa z okrągłym kloszem, wieszak, obwieszony kurtkami,
przekrój sezonów. Na podłodze odbijają się niebieskie światła
"kogutów" służb ratunkowych, wpadające z za okien pokoi, dwoje drzwi
zamknięte, przez przeszkolone drzwi, także wpływa fala niebieskiego światła. O
drzwi wyjściowe siedzi oparty szesnastoletni chłopak. Ubrany w jeansy, bluzę z
kapturem i czarny płaszcz przeciwdeszczowy, na nogach buty wojskowe typu
"jungle".
JUREK
/szepcze, do siebie/:
Co
się dzieje? Co się ze mną stało? Jak do tego doszło?
Patrzy
na swoje ręce, które są brudne
i
poczerwieniałe od krwi. Odwraca głowę,
w
stronę zamkniętych drzwi do pokoju.
Słyszy
płacz. Wstaje, zakłada kaptur,
łapie
za klamkę drzwi wyjściowych.
Wacha
się,
trzyma
dłoń na szarej powierzchni klamki.
JUREK
/zamknięte oczy, wstrzymuje oddech i
wyrzuca z siebie/:
To
się nie może, tak „po prostu skończyć”!
W
drzwiach, pokoju,
za
nim pojawia się mała dziewczynka.
Wygląda
na trzy latka.
Ubrana
w długą koszulkę nocną, bosa,
przydeptuje
w miejscu.
Prawą
rączką trzyma misia za łapkę,
lewą
ociera łzy.
KLARA
/zapłakana/:
Julek?
Nie idź. Boję się. Zostań.
JUREK:
Chciałbym.
Tak po prostu udać, że nic się nie
stało. Nie bój się, za chwilę mama
wraca, do domu. Przeproś ją ode mnie.
Chłopak
podbiega, do dziecka.
Klęczy,
łapie ją za ramiona.
JUREK
/patrząc dziewczynce w oczy/:
Pamiętaj,
nie wierz, we wszystko, co będą o mnie
mówili. OK?
KLARA:
Dobrze. Co
nabroiłeś? Schowaj się, do szafy, tam
Mama Cię nie znajdzie
JUREK
/z uśmiechem/:
To
nie takie proste. Wyjdę teraz, a za chwilę
wejdzie Mama z „Panami”. Nie bój
się, idź do pokoju.
Chłopak
przytula dziewczynkę:
JUREK
/smutno/:
Kocham
Cię siostrzyczko.
KLARA:
Ja
Ciebie Julek.
Jurek
wstaje i znowu podchodzi do drzwi,
ponownie
wygląda, jakby zbierał odwagę,
by
wyjść. Naciska klamkę.
KLARA
/znowu ociera łzy/:
On
mówi, że wszystko można naprawić.
Jurek
znowu puszcza klamkę.
Odwraca
się. Widzi dziewczynkę i misia,
który
stoi sam,
ale
nadal trzyma dziewczynkę za rączkę.
Świecą
mu oczy.
JUREK
/ z uśmiechem/:
Nie
słuchaj go to tylko Misio.
Chłopak
znowu odwraca się do wyjścia,
łapie za klamkę i otwiera drzwi.
KLARA:
Śmierdzisz
trupem.
JUREK
/z uśmiechem/:
Wiem.
Jurek
wychodzi, zatrzaskując, za sobą drzwi.
Miś
opada bezwładnie, trzymany tylko za łapkę.
Dziewczynka
płacze.
DIALOG 3 (Lordi link)
Blok. Drugie piętro
studencki pokój. Pomarańczowa lampka przy biurku oświetlała pożółkłe kartki
starej księgi. Wokół, której porozrzucane chaotyczne notatki i mapy z
zaznaczonymi ścieżkami i punktami.
OFELIA/Dziewczyna szepnęła, aksamitnym
głosem:/
Co
broisz?
Kobieta nie usłyszawszy
odpowiedzi
podeszła do pochylonego,
nad rozkręconą kamerą,
chłopaka.
Buu
MAREK
/ zaskoczony, podskoczył/
aaa
OFELIA
/krzyczy, z uśmiechem/
Mam
Cię
MAREK
Bardzo
śmieszne!
Krzyknął przegarniając kręconą
blond czuprynę.
Mało
zawału nie dostałem.
OFELIA
/ szeroko się uśmiechając/
Co
i jak? Kamerka będzie działać, mój Ty geniuszu?
MAREK
/ Z przekąsem/
Kto
z nas jest geniuszem, to już rozstrzygną
inni, bo jak można utopić kamerę w stawie?
OFELIA.
No
co kamerowałam kaczki i wyślizgnęła
mi się.
Powiedziała dziewczyna i wytknęła język.
MAREK
Mówi
się „filmowałam”, a nie „kamerowałam”,
chociaż w Twoim wypadku, to kto wie.
OFELIA
/podniesionym głosem/
Nie
musisz być złośliwy!
MAREK
/również podniesionym głosem/
Nie
muszę, ale powinienem!
Zniżając głos dodał:
Nieważne,
może będzie jeszcze działać, skoro na
jutro potrzebujesz.
Swoją drogą,
kto filmuje spotkanie na Święto Zmarłych?
Po co?
OFELIA
/ Tonując głos, nadała powagi wypowiedzi/
Ciocia
Wiesia ma 95 lat, Nie wiadomo czy na
kolejny pierwszy listopada nie odwiedzimy jej ze zniczem.
Dziewczyna spuściła głowę.
MAREK
/Uśmiechając się, puścił oko/
Masz
szczęście, działa.
OFELIA
/ Wychodząc z pokoju/
To
ja idę, się ubrać, wypróbujemy sprzęt w parku, ale
z dala od kaczek.
Roześmiała się.
Mężczyzna już miał wyłączyć kamerę,
gdy na ekranie pojawiło się coś dziwnego.
Przyłożył kamerę do oka i krzyknął.
Odskoczył upuszczając kamerę na sofę.
OFELIA
/usłyszawszy jego krzyk wbiegła do
pokoju./
Co
się stało?
MAREK
/Z przerażeniem/
Nie
wiem, zobacz w kamerę.
OFELIA
/ Z przejęciem/
Ale
czad!
W oku kamery ściany nie były
pomalowane jak teraz,
zamiast tego ze ścian odpryskiwała farba
i zwisała całymi płatami,
meble były połamane i nadpalane,
a ze ścian zwisały wielkie pajęczyny.
Podłoga obłożona grubą warstwą gruzu
i śmieci, okna zasłonięte starymi gazetami
wpuszczały migotliwe,
pomarańczowe światło.
OFELIA.
Wow,
idziemy zobaczyć, jak na zewnątrz,
przez nią widać?
MAREK
Nie!
Dziewczyna, nie spuszczając oka, z kamery:
OFELIA
No
jak chcesz! Ej, no kurcze, chyba po zabawie.
Jakieś zakłócenia się robią, zaraz
siądzie!
MAREK
/głośno, ale głos zanika/
Aaa!
Dziewczyna wbiegła do pokoju,
jego nie było, zauważyła otwarte okno,
wyjrzała, przez nie.
Młody chłopak leży dwa piętra niżej,
na trawniku, wyciągając do góry ręce,
chyba próbuje coś krzyczeć.
OFELIA/
z przerażeniem/
Już
idę!
Natychmiast wybiegła z domu.
Gdy dociera, na miejsce,
chłopaka już nie ma.
Komentarze
Prześlij komentarz